Patka

Co wynika z przyjaźni (7)

Poprzednia część Wersja do czytania Następna część

Od tego czasu, życie całej szóstki biegło spokojnie, bez żadnych ważniejszych przeżyć. Nikogo nie zdziwiła wiadomość, że Tess Harding zakumplowała się ze Stacey Scheinin. Przecież one pasowały do siebie idealnie jako "przyjaciółki". Po całej szkole rozniosła się wiadomość, że Tess szaleje za Maxem, a Liz jej nienawidzi. Max czasem z nią pogadał, ale stał od niej daleko, żeby przypadkiem nie zdarzyło się to co ostatnio. Między Liz i Maxem układało się bardzo dobrze. Maria spędzała wiele czasu z Michaelem sam na sam, a Isabel z Alexem. Pewnego słonecznego popołudnia, gdy Max, Liz, Isabel i Alex siedzieli w Crashdown, weszli Maria i Michael trzymając się za rękę...

— Hey wszystkim! Mamy wam coś do powiedzenia. Nie będziemy już tego przed wami ukrywać. Jesteśmy ze sobą od niedawna. I... Chyba jestem w ciąży! – Powiedziała Maria.

— To wspaniale! – Wykrzyknęła Liz, podbiegła do przyjaciółki i wyściskała ją serdecznie.

— Chłopie! Gratuluje! – Rzekł Max do Michaela.

— Dzięki. Mam nadzieję, że to będzie chłopak. – Powiedział Michael.

— Boże, jak się cieszę! – Wreszcie wydusiła z siebie Izzy.

— Hm... Są już dwie pary... A ja i Isabel, chyba też czujemy do siebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Prawda Izzy?

— No tak.
W tym momencie, Maria z Michaelem zaczęli się całować. Liz i Max poszli za ich przykładem. A co robili Izzy i Alex? To samo!


Brzuszek Marii rósł w szybkim tempie. Miała już mdłości. Michael cały czas był przy niej. W domu Marii, ona i Michael siedzą na kanapie, dzwoni telefon.

— Nie odbieraj, proszę... – Zaczął Michael.

— Dla ciebie wszystko! – Odpowiedziała
Usłyszeli głos Marii:

— Najprawdopodobniej nie ma mnie teraz w pokoju. Po sygnale zostaw wiadomość, a oddzwonię do ciebie... BIIIP!

— Mario... Mam problem. Proszę zadzwoń jak najszybciej. -Było słychać głos Liz.

— Sorry Michael ale muszę odebrać... Cześć Liz.

— Cześć. Pewnie jesteś z Michaelem i dlatego nie odebrałaś, nie? – Zaśmiała się Parker.

— No tak... Ale jaki masz problem?

— No bo... Spóźnia mi się okres już drugi tydzień i boję się, że jestem w ciąży!

— Michael, wyjdź z pokoju na chwilę! Proszę. – Usłyszała przyciszony głos Marii. – A robiłaś sobie test?

— Nie... To zrób! Będę u ciebie za pół godziny. Po drodze kupie test, okey?

— Okey. To pa...

— Papa.
Michael po chwili wszedł do pokoju.

— Już? – Spytał.

— Tak. Ale ja musze jechać do Liz.

— Co się jej stało?

— Nic! Odwiozę cię do domu, okey?

— No okey, jeśli musisz do niej jechać... – Powiedział Michael i pocałował ją.
Liz usłyszała dzwonek do drzwi.

— To na pewno Maria... Wreszcie. – Pomyślała i poszła otworzyć.

— Cześć Liz. – Usłyszała i zobaczyła... Maxa!

— Cześć...

— Coś się stało?

— Nie! Po prostu mnie zaskoczyłeś. Myślałam że to Maria.

— To... Mam sobie iść? – Spytał.

— Nie! Wejdź.

— Kocham cię.

— Ja też cię kocham Max. – Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku, który przerwał dzwonek do drzwi. – To na pewno Maria. Otworze.

— Okey... To ja pójdę już.

— Przyjdziesz dzisiaj wieczorem? Proszę. Muszę ci coś powiedzieć.

— No jasne.

— Cześć Maria! – Liz otworzyła drzwi.

— Hey wam! To ja może przyjdę później?

— Nie ja już idę. To na razie! – Pochylił się i cmoknął Liz.

— Pa Max! – Wykrzyknęły obie. Gdy Max poszedł Maria spytała Liz:

— Powiedziałaś mu coś?

— Nie!

— Aha... To chodź. Pokaże ci jak zrobić test.

— Dzięki Maria. Za to że jesteś tak wspaniałą przyjaciółką.

— Nie przesadzaj.
Liz poszła do łazienki zrobić test. Po chwili wyszła.

— Jestem. Będziemy miały dzieci w tym samym wieku. Właściwie moje będzie 3 miesiące młodsze!

— Jak się cieszę! Liz to wspaniale!


Poprzednia część Wersja do czytania Następna część