ALEX_WHITMAN

MARIA (5)

Poprzednia część Wersja do czytania

Wybuchł skandal. Przed domem Marii Deluci aresztowano 5 młodych morderców. Przez 4 lata krążyli po Ameryce okradając sklepy i zabijając ludzi. Maria Deluca ich ukrywała. Tak mniej więcej opisywały, całe zdarzenie, gazety.

***

Maria siedziała w domu zdenerwowana. Nie powiedziała przyjaciołom, że na mieście załatwił też inne sprawy. Kupiła żywność oraz nowe samochody, które czekały na nich w całej Ameryce oraz w Meksyku. Wyrobiła nowe dokumenty dla nich i dla siebie. Od czterech lat była przygotowana na to, że będzie musiała porzucić wszystko. Chociaż nie musiała tego robić, to chciała. Była zdolna zrobić wszystko by być znowu z przyjaciółmi. Nawet zabić. Miała kupione 3 domy w Meksyku oraz 2 w europie. Kupiła je anonimowo. Spakowała rzeczy swoje i przyjaciół. Schowała również broń. Zawołała psy do samochodu. Przed ostatecznym opuszczeniem domu zadzwoniła.

— będę za 10 minut. Przygotujcie się. – odłożyła słuchawkę nawet nie czekając na odpowiedź.
Wróciła do sypialni. Otworzyła szufladę. Wyciągnęła broń.

— będzie mi potrzebna. – powiedział do siebie.

***

cała piątka siedziała w jednej celi. Byli unieruchomieni na polecenie FBI. Jechali po nich. Cały sztab łowców kosmitów. Usłyszeli zamieszanie oraz huk wystrzału z pistoletu. Do krat podbiegła Maria w czerwonej peruce. Otworzyła je i uwolniła przyjaciół.

— Maria?! co ty wyrabiasz? – spytał Max.

— Ratuje wam tyłki. Spadamy stąd.
Na komisariacie wszyscy policjanci stali po ścianą. Pilnowało ich 20 ludzi w kominiarkach na twarzy. Trzymali ich na muszce. Maria i przyjaciele wybiegli z komisariatu. Wskoczyli do samochodu Marii.

— kim byli ci faceci? – spytał Michael, gdy Maria ruszyła.

— Wynajęłam ich. Przecież sama bym nic nie zrobiła.
Liz zauważyła że z komisariatu uciekli "pomocnicy" Marii. Rozbiegli się.
Nagle zza zakrętu wyskoczył czarny samochód terenowy.

— FBI! – krzyknęła Isabel.
Maria dokonywała cudów prowadząc samochód.

— gdzieś ty się nauczyła tak prowadzić? – spytał Michael.

— Brałam udział w paru rajdach.
Nie byli zdziwieni. Nowe wcielenie Marii nie mogło ich już zaskoczyć.

— schylcie głowy! – krzyknęła Liz.
Zrobili to.
Tylna szyba lekko pękła.

— kuloodporne – oznajmił im Maria.

— Wiecie ja chłamu nie kupuje.
Zgubili pościg. Wyjechali z miasta.

— Maria! Co ty wyrabiasz? – krzyknął na nią Michael, gdy oprzytomniał.

— Wysiadaj i wracaj do domu.

— Co ja wyrabiam? Ratuje wam tyłki.

— Ale twoje życie...

— Michael zamknij się – powiedziała i pocałowała go, co było nie lada akrobacją prowadząc samochód.

— Ale twoje życie...

— Moje życie właśnie się zaczęło.

— To gdzie jedziemy? – spytał Isabel

— Jak to gdzie? Do Europy – odrzekła Maria.
Jej życie właśnie się zaczęło, życie za którym tęskniła. Wśród osób które kochał ponad wszystko.

***

Świat gazet oszalał. Każda gazeta prześcigała się w spekulacjach na temat uwolnienia 5 morderców oraz roli w tym wszystkim Marii Deluci:

— co spowodowało, że Maria pomogła bandytom? Zmusili ja czy sama tego chciała?
Na to pytanie żadna z gazet nie uzyskała odpowiedzi.


KONIEC



Poprzednia część Wersja do czytania